PEDAGOG SZKOLNY        powrót


Godziny pracy pedagoga szkolnego:

Poniedziałek

9.55 – 11.45 i 14.30 – 16.00
Wtorek

13.35 – 16.00
Środa
9.55 – 12.30 i 13.35 – 14.30
Czwartek
13.35 – 15.30

Piątek
8.00 – 11.35

pedagog szkolny - Agnieszka Czerwińska


Środowisko społeczno-wychowawcze wobec zagrożeń cyberprzestrzeni i świata wirtualnego.

    W dniach 16 i 17 marca w naszej gminie odbyła się konferencja szkoleniowo-metodyczna dla nauczycieli i rodziców oraz warsztaty dla uczniów klas IV-VI. Zarówno dorośli jak i dzieci zostały zapoznane z wszelkimi możliwościami oraz zagrożeniami, jakie niesie ze sobą Internet. We współczesnym świecie zapewne warto orientować się w tym temacie, gdyż dostępność do cyberprzestrzeni jest ogromna. Osoby, które skorzystały z zaproszenia i uczestniczyły w konferencji zapewne nie uważają tego czasu za stracony. Tych, którzy z różnych względów nie mogli być na spotkaniu zachęcam do zapoznania się z materiałami, które dostarczyli prowadzący, a które załączam poniżej.

    Materiały z konferencji>>>

Pedagog - Agnieszka Czerwińska

Zdjęcia>>>


Mowa czy rozmowa – prelekcja dla rodziców
8 listopada w ramach spotkań z rodzicami odbyła się prelekcja profilaktyczna. Została ona przeprowadzona przez panią psycholog Dominikę Wąsik i pana Marka Wąsik, pracowników Akademii Pozytywnej Profilaktyki z Krakowa. Temat pogadanki brzmiał „Mowa czy rozmowa – o sztuce porozumiewania się”. Pani Dominika w ciekawy i konkretny sposób ukazała różnicę między mową a rozmową. Zwróciła słuchaczom uwagę na efektywność rozmowy, w której nadawca jest zainteresowany zrozumieniem swojego komunikatu przez odbiorcę. Mamy wtedy większą możliwość uzyskania zamierzonego celu. Prowadząca zaprezentowała też zaczerpnięty z nurtu Porozumienie bez przemocy schemat komunikatu żyrafa i szakal. Komunikat „żyrafa” polega na sformułowaniach, w których wyrażamy swoje uczucia, opisujemy sytuację i oczekiwania. Np. „Złości mnie bałagan w twoim pokoju, chciałabym, żebyś sprzątnęła zabawki przed obiadem”. Najważniejsze w tym komunikacie jest to, że nie zawiera oceny odbiorcy. Przeciwnie jest w komunikacie typu „szakal”. W nim nadawca ocenia i rani nie odsłaniając jednocześnie swoich uczuć. Np. „Ty zawsze masz bałagan w swoim pokoju! Ale z ciebie bałaganiara! Posprzątaj natychmiast cały pokój!” Komunikaty typu „żyrafa” są skuteczniejsze i nie wywołują dodatkowych konfliktów, ale wymagają od nas uwagi i odsłonięcia swoich uczuć.
Na zakończenie pani Dominika zwróciła również uwagę na to, o czym rozmawiamy przy dzieciach. Nie zawsze powinny one być świadkami naszych rozmów, gdyż są tematy i sprawy, które powinny być poruszane tylko w towarzystwie dorosłych.
Prelekcja była bardzo interesująca, wielu rodziców wyraziło swoje pozytywne opinie i chęć skorzystania w przyszłości z podobnych pogadanek. Każdy ze słuchaczy zapewne będzie mógł wypróbować i wykorzystać uzyskane informacje w codziennych sytuacjach. Życzmy sobie powodzenia!

Pedagog szkolny - Agnieszka Czerwińska


Warsztaty profilaktyczne w klasach IV-V
14 czerwca 2016 w naszej szkole gościliśmy wykładowców z Krakowskiej Akademii Pozytywnej Profilaktyki. Przeprowadzone zajęcia dotyczyły komunikacji interpersonalnej. Sprawne porozumiewanie się jest podstawą umiejętności społecznych. Prawidłowo komunikując się osiągamy wzajemne zrozumienie, uczymy się wyrażać emocje, wywierać wzajemny wpływ, rozwiązywać problemy. Skuteczna komunikacja wymaga świadomej kontroli tego, co i jak przekazujemy oraz sprawdzania, jak nasz komunikat rozumie odbiorca.
Uczniowie zdobyli podstawową wiedzę na temat komunikacji interpersonalnej. Zapoznali się z ideą porozumienia bez przemocy. Utrwalili umiejętność budowania komunikatów typu „Ja” i posługiwania się nimi w relacjach z innymi. Celem warsztatów było również kształtowanie umiejętności posługiwania się „językiem serca” – komunikat „żyrafy”, otwartości na innych oraz wdrażania do kulturalnego i poprawnego zachowania. Zajęcia prowadzone były w formie warsztatowej, tak więc każdy brał w nich aktywny udział, przez co wdrażane treści na pewno bardziej dotarły do odbiorców.
Dziękujemy Pani Bożenie Jaromin, pełnomocnik wójta ds. profilaktyki, za możliwość uczestniczenia w warsztatach dzięki pokryciu ich kosztów, a prowadzącym za pełne zaangażowanie i profesjonalizm!

Pedagog szkolny - Agnieszka Czerwińska

Zdjęcia>>>


Dzieci uczą się tego, czego doświadczają.
Witam w kolejnym roku szkolnym! Wakacje minęły, a przed nami czas szkoły- pracy, nauki, ale zapewne też czas wspólnej zabawy. Wszystko, co nas spotka ma nas przygotować do tego, by jak najlepiej poradzić sobie w dorosłym życiu. Rozpocznijmy więc ten nowy rok z myślą, że czeka nas wiele ciekawych i wspaniałych przeżyć. Pamiętajmy też, że uczymy się przez całe życie, a najwięcej przez doświadczanie. Pozwalam sobie przytoczyć tekst autorstwa Dorothy Law Nolte, abyśmy jako rodzice uświadomili sobie, jak ogromny mamy wpływ na nasze dzieci i że to my uczymy ich najważniejszych rzeczy.
"Dzieci uczą się tego, czego doświadczają"
Dziecko krytykowane uczy się potępiać.
Dziecko otoczone wrogością uczy się agresji.
Dziecko żyjące w strachu uczy się lękliwości.
Dziecko doświadczające litości uczy się rozczulać nad sobą.
Dziecko wyśmiewane uczy się nieśmiałości.
Dziecko otoczone zazdrością uczy się zawiści.
Dziecko zawstydzane uczy się poczucia winy.
Dziecko zachęcane uczy się wiary w siebie.
Dziecko otoczone wyrozumiałością uczy się cierpliwości.
Dziecko chwalone uczy się wdzięczności.
Dziecko akceptowane uczy się kochać.
Dziecko otoczone aprobatą uczy się lubić siebie.
Dziecko darzone uznaniem uczy się, że dobrze mieć cel.
Dziecko żyjące w otoczeniu, które potrafi się dzielić, uczy się hojności.
Dziecko traktowane uczciwie uczy się prawdy i sprawiedliwości.
Dziecko żyjące w poczuciu bezpieczeństwa uczy się ufności.
Dziecko otoczone przyjaźnią uczy się radości życia.
Jeżeli żyjesz w spokoju, Twoje dziecko będzie żyło w spokoju ducha.
W jakim otoczeniu żyje Twoje dziecko?


Powodzenia w tym nowym roku szkolnym kochani Uczniowie, Rodzice i Nauczyciele!
pedagog szkolny
Agnieszka Czerwińska


CZYTANIE TO NAJSKUTECZNIEJSZY (I NAJTAŃSZY!) SPOSÓB BUDOWANIA ZASOBÓW WEWNĘTRZNYCH DZIECKA
   
Przed nami czas wakacji, a więc trochę więcej czasu wolnego, który możemy spędzić z naszymi pociechami. W związku z tym myślę, że na czasie będzie parę słów o potędze czytania.
Chciałabym podzielić się kilkoma refleksjami po przeczytaniu bardzo ciekawej książki, a przede wszystkim zachęcić do sięgnięcia po nią. Jest to pozycja Ireny Koźmińskiej "Wychowanie przez czytanie". Autorka jest inicjatorką akcji "Cała Polska czyta dzieciom". Myślę, że warto uświadomić sobie, jak ogromne znaczenie dla naszych pociech, nawet tych trochę starszych, ma czytanie. Mowa tu o głośnym czytaniu przez rodzica.
Wymienić możemy korzyści dla zdrowia emocjonalnego. Czytając książkę dajemy dziecku największy dar - swój czas, wyłączną uwagę, pełne zaangażowanie, nasz entuzjazm dla czytania, miłość. W takiej atmosferze dziecko rozkwita psychicznie i umysłowo. Przez codzienne czytanie budujemy mocną więź z dzieckiem, dajemy mu poczucie ważności i naszej miłości.
Nie wychowamy dziecka na zdrowego, szczęśliwego, samodzielnego i mądrego człowieka nie poświęcając mu czasu i nie okazując miłości.
Czytanie rozwija język, pamięć i wyobraźnię, uczy myślenia i koncentracji, buduje więź pomiędzy rodzicem a dzieckiem, wspiera rozwój psychiczny dziecka, wzmacnia jego samouznanie. Jest też znakomitym sposobem na budowanie mocnego systemu wartości dziecka i kształtuje jego wrażliwość moralną.
Czytając jesteśmy z dzieckiem, dajemy mu siebie jako źródło wsparcia i siły życiowej oraz zasoby intelektualne i duchowe. To wszystko prowadzi go do szczęśliwszego, mądrzejszego i lepszego życia. Otrzymuje ono mocny fundament, a to w przyszłości pomoże mu dokonywać właściwych wyborów.
Na zakończenie przytoczę jeden fragment podkreślając, że cała książka jest warta przeczytania:
"- Jeśli chcemy, by nasze dzieci były wykształcone, mądre i szczęśliwe, powinniśmy zrobić wszystko, żeby przez całe życie chętnie czytały.
- Jeśli chcemy, aby przez całe życie czytały, muszą lubić czytanie.
- Jeśli chcemy, by lubiły czytanie, powinno im się ono kojarzyć z przyjemnością.
- Jeśli chcemy, by czytanie kojarzyło się z radością i przyjemnością, powinniśmy na jak najwcześniejszym etapie ich życia wprowadzić codzienne głośne czytanie dla przyjemności i radykalnie ograniczyć kontakt z mediami wizualnymi."

Życzę dobrze wykorzystanych wakacji!

pedagog szkolny - Agnieszka Czerwińska
/na podst. "Wychowanie przez czytanie" I.Koźmińska/


Wniosek rodzica o dostosowanie wymagań na sprawdzianie>>>


Mądrość dawania
Kochani Rodzice! Przed nami świąteczny czas, a co się z tym wiąże czas prezentów. Zanim wpadniemy w wir zakupów chciałabym, abyśmy zatrzymali się chwilkę nad pewnym opowiadaniem.


„O mądrości dawania”


Nie dawaj mi wszystkiego, o co proszę


Poznaję dopiero życie, poznaje przedmioty, barwy...Wiele jeszcze jest takich, których nie znam dlatego tak wiele rzeczy, które widzę, tak bardzo mi się podoba. Ale nie muszę i nie powinienem mieć ZA DUŻO.


Jestem jeszcze mały, chcę często tylko dotknąć, obejrzeć przedmiot ze wszystkich stron. Obejrzeć rękami, palcami, dłońmi. Objąć go. Oczywiście, że chce go mieć – jeśli jest to kolorowa, atrakcyjna zabawka, przyciąga moją uwagę. Ale często wystarczy mi, jeśli go dotknąć poznam. Moją uwagę moją uwagę na zabawce zwraca uwagę to, że jej nie znam. Jest ładnie zapakowana, w barwne pudełko, w szeleszczącą folię... Często tylko wydaje mi się, że muszę ja mieć – po przyjściu do domu tracę nią zainteresowanie i ląduje ona na dnie szuflady...


Wcale nie muszę jej posiadać. Nie muszę mieć wszystkiego, co się pojawi, co zobaczę. Nawet jeśli Cię na to nie stać. nie stanę się w tedy uboższy przez to, że czegoś nie mam. Nie dawaj mi wszystkiego, o co proszę. Czasami robię to tylko po to,by zobaczyć, do jakich granic mogę czegoś od Ciebie wymagać. Ale tak naprawdę to nie moja prośba lecz twoja decyzja sprawia, że wymagam więcej i więcej...


To Ty jesteś za mnie odpowiedzialny, Ty płacisz za zakupy, Ty zgadzasz się na to. By mieć spokój. Bym nie krzyczał. Bym nie nudził, nie płakał...


Nie potrzebuję wciąż nowych zabawek. Często leżą pod nogami, a ja nie umiem już sam wybrać, czym chcę się bawić. Bo mam zbyt wiele – gier, maskotek, aut, klocków, robotów... Pytasz wtedy: „Dlaczego się nie bawisz?” Gdy przedstawisz mi za dużo możliwości, ja, małe dziecko, staję się bezradny wobec takiej decyzji. Gdy wokół mnie krzyczą kolory, kształty – nie wiem, co wziąć do ręki. Jeśli mój pokój jest pełen barw, pudełek, rzeczy – staję się niespokojny. Bo nie mogę odpocząć. Nie mogę się zatrzymać, wyciszyć... bardzo tego potrzebuję, podobnie jak ty.


I jeszcze jedno. Gdy co kilka dni otrzymuję nową rzecz, to moja zabawa przestaje być doświadczeniem. Nie oglądam już tych zabawek, które mam. Nie interesują mnie. Nie poznaję pełni ich możliwości. Nie przeżywam, nie rozmawiam z nimi, nie odkrywam... Nie zdążą stać się ulubionymi, ukochanymi. Nie będą nigdy MOJE. Czekam niespokojnie na tę nową, następną.”

/Katarzyna Wnęk-Joniec/


Mądre wychowanie
Drodzy Rodzice! Rozpoczął się kolejny rok szkolny. Znowu stajemy przed wieloma wyzwaniami i pewnie znowu zadajemy sobie pytanie: jak pomóc mojemu dziecku w nauce? A ja chciałabym postawić pytanie: jak wpoić dziecku zamiłowanie do nauki i jak wychowywać przy założeniu, że prawdziwym i jedynym celem wychowania jest szeroko pojęte szczęście dziecka.
Często zastanawiamy się, jak to jest, że niektóre dzieci lubią szkołę i naukę, dobrze sobie w niej radzą, a inne równie zdolne unikają nauki, nie odnoszą sukcesów. Za problemy często wini się szkołę. Ale tak naprawdę to my, rodzice mamy największy wpływ na kształcenie się dziecka. Wpajanie mu zamiłowania do nauki, odpowiednie motywowanie do pracy zwiększy jego pewność siebie. Jeśli zaś zaakceptujemy dziecko jako nieudacznika odbierzemy mu pewność siebie. Stworzenie warunków do rozwoju w domu jest zapewne bardzo trudnym zadaniem. Rodzina bardzo się zmieniła i zasady, które znamy z przeszłości teraz nie znajdują zastosowania. Mnóstwo dzieci wychowuje się dziś w rodzinach zastępczych, niepełnych, adopcyjnych, jest wychowywanych przez dziadków, opiekunów. Nawet w tradycyjnej rodzinie, gdzie oboje rodzice pracują Internet, telewizja, gry, narkotyki, presja rówieśników nabrały ogromnego znaczenia.
Dlatego też często my rodzice nie wiemy, jak postępować z naszymi dziećmi. Nie jesteśmy w stanie całkowicie kontrolować otoczenia dziecka, ale możemy ustalić pewne kierunki rozwoju warunkujące jego przyszłe powodzenie. Potrzebujemy planu działania, kilku jasno sprecyzowanych zasad, strategii i celów. I w tym miejscu chciałam polecić Państwu książkę, w której znalazłam odpowiedź na te i wiele innych pytań o wychowaniu, a która mnie osobiście zachwyciła. Jest to „Mądre wychowanie – jak wychować szczęśliwe dziecko, które bez trudu poradzi sobie w szkole i w życiu” Sylvia Rimm. Autorka w bardzo przejrzysty i konkretny sposób ukazując codzienne problemy rodziców proponuje odpowiednie działania. Serdecznie polecam!

Opracowała: Agnieszka Czerwińska
Pedagog szkolny


RODZICU

JAKO PIERWSZY WPŁYWASZ NA POJĘCIE WŁASNEGO „JA”

U SWOJEGO DZIECKA!

          Na kształtowanie się osobowości dziecka pierwszy i podstawowy wpływ wywiera rodzina, a przede wszystkim rodzice. Przebiega on dwoma torami. Jako świadoma praca wychowawcza oraz jako oddziaływanie poprzez tok czynności i zdarzeń zachodzących w rodzinie, a szczególnie różne rodzaje emocjonalnego nastawienia rodziców do dziecka. Nie wszyscy rodzice ustosunkowują się prawidłowo do swoich dzieci i nie każda postawa rodziców wobec dziecka jest równie wartościowa. Postawa rodzicielska jest tendencją do zachowania się w pewien specyficzny sposób w stosunku do dziecka.

Każda postawa zawiera trzy składniki:

- myślowy,

- uczuciowy,

- działanie.

Składnik myślowy może być wyrażony słowami w formie poglądu na dziecko. Składnik działania przejawia się w czynnym zachowaniu wobec dziecka, natomiast składnik uczuciowy znajduje wyraz zarówno w wypowiedziach jak i w zachowaniu przez swoisty rodzaj ekspresji, która im towarzyszy. Jeśli matka czy ojciec ma nieprzychylną postawę wobec dziecka, to myśli o nim i ewentualnie wyraża pogląd, że dziecko jest niegrzeczne. Odczuwa wtedy silne odczucie negatywne i ujawnia je w działaniu.

Postawa rodzicielska nie jest, więc tylko mniemaniem o dziecku, że jest takie czy inne. Zawiera ładunek uczuciowy, który wyznacza działanie w stosunku do dziecka. Przez to działanie, przez zachowanie rodziców wobec dziecka, a także przez to, co mówią i jak mówią o swoim dziecku możemy poznać ich postawę rodzicielską. Postawa rodzicielska jest więc „nabytą strukturą poznawczo- dążeniowo- afektywną ukierunkowującą zachowanie się rodziców wobec dziecka".

 

Postawy rodzicielskie wywierają tak głęboki wpływ na dziecko między innymi, dlatego, że emocjonalny stosunek rodziców do dziecka wyraża się w każdym słowie skierowanym do niego, w każdej czynności związanej z opieką nad nimi. To stanowi komponent każdego zabiegu wychowawczego.

Oryginalny polski projekt typologii postaw rodzicielskich opracowała. M.Ziemska na

podstawie badań dotyczących układu stosunków między rodzicami a dziećmi. Stworzyła model o charakterze wartościującym, złożony z szeregu postaw przeciwstawnych dodatnich i ujemnych, każdej z wyróżnionych postaw prawidłowych odpowiada postawa nieprawidłowa tworząc

przeciwstawne pary:

1. Postawa akceptacji- odtrącenia dziecka.

2. Postawa współdziałanie z dzieckiem- unikanie dziecka.

3. Postawa rozumnej swobody- nadmierne ochranianie.

4. Postawa uznanie praw dziecka- zbytnie wymaganie.

 

Do właściwych postaw rodzicielskich należą:

            1. Akceptacja dziecka, czyli przyjęcie go takim, jakie ono jest, z jego umysłowymi

Możliwościami. Oznacza to wysoki stopień empatii i tolerancji, ułatwiający rozumienie

indywidualnych potrzeb dziecka. Akceptujący rodzice rzeczywiście lubią swoje dziecko i nie ukrywają przed nim tego uczucia. Kontakt z nim jest dla nich wielką przyjemnością. Uważają je za godne pochwał i jawnie je aprobują. Interesują się dziecka poczynaniami i dążeniami. Kiedy jest niegrzeczne dają mu do zrozumienia, że naganie ulega ten izolowany fragment jego zachowania, a nie jego osobowość. Akceptują dziecko, dają mu poczucie bezpieczeństwa i zadowolenia z własnego życia.

            2. Współdziałanie z dzieckiem, świadczące o pozytywnym zaangażowaniu i zainteresowaniu rodziców zabawą i pracą dziecka. Wciąganie i angażowanie dziecka w zajęcia i sprawy rodziców i domu – odpowiednio do jego możliwości rozwojowych. Współdziałających z dzieckiem rodziców cechuje aktywność w nawiązywaniu wzajemnych kontaktów.

            3. Dawanie dziecku właściwej dla jego wieku rozumnej swobody.

 Rodzice pozostawiają dziecku duży margines swobody, ale potrafią utrzymać autorytet i kierować dzieckiem w takim zakresie, w jakim jest to pożądane. Stwarzają mu warunki umożliwiające rozwój samodzielności i odpowiedzialności za własne postępowanie. Rozumna swoboda oznacza wolność działania ograniczoną rozsądnymi rygorami wymagań i obowiązków. Granicami i stopniem ryzyka, jakie się podejmuje by dziecko zdobyło niezależność, nieodzowną w procesie osiągania dojrzałości psychicznej.

            4. Uznanie praw dziecka w rodzinie jako równych, lecz bez przeceniania i niedoceniania jego roli.

Rodzice pozwalają na odpowiedzialność za własne działanie, a nawet oczekują „dojrzałego" zachowania. Przejawiają w ten sposób szacunek dla jego indywidualności. Stosują szeroko wyjaśnienia i tłumaczenia, a więc bardziej intelektualne sposoby oddziaływania. Dziecko wie czego oczekują od niego rodzice, a te oczekiwania są na miarę jego możliwości.

Rodzice przejawiają właściwe postawy wobec dzieci, chętnie otaczają je troskliwą opieką, dostrzegają i zaspokajają jego potrzeby. Łatwo nawiązują kontakty z dzieckiem. Kontakt ten jest przyjemny dla obu stron i oparty jest na uczuciu wzajemnej sympatii i zrozumienia. Rodzice o właściwych postawach są zdolni do obiektywnej oceny dziecka na skutek odpowiedniego umiarkowanego dystansu wobec niego i akceptacji jego osoby.

 

Główne typy niewłaściwych postaw rodzicielskich:

            1. Postawa unikająca. Charakteryzuje ją ubogi stosunek uczuciowy między rodzicami dzieckiem.

Obcowanie z dzieckiem nie sprawia im przyjemności, a czasem bywa odczuwane jako trudne.

Rodzice ograniczają kontakt z dzieckiem do minimum. Zaniedbują je pod wieloma względami zarówno jego uczuciowych postaw, jak i w zakresie opieki nad nim. Nie angażują się w sprawy dziecka. Przy postawie unikającej dziecko może być niezdolne do nawiązywania trwałych kontaktów uczuciowych. Jest ono niestałe uczuciowo, zmienne w swych planach, niezdolne do obiektywnych ocen.

            2. Postawa odtrącająca. Ta postawa charakteryzuje się nadmiernym dystansem uczuciowym i dominacją rodziców. Dziecko jest odczuwane jako ciężar. Nie kochają dziecka. Jest to dziecko niechciane. Żywią wobec niego uczucie rozczarowania, zawodu i urazy. Rodzice stosują wobec dziecka surowe kary. Nieproporcjonalne do stopnia przewinienia. Postawa odtrącając sprzyja kształtowaniu się u dziecka agresywności, nieposłuszeństwa, kłótliwości. Może też powodować zestresowanie, bezradność i trudności w przystosowaniu się na skutek zahamowania.

            3. Postawa nadmiernie wymagająca. To nadmierne skoncentrowanie się na dziecku oraz dominacja w postępowaniu. Przy tej postawie dziecko jest zwykle porównywane do wzoru dziecka, jakie rodzice chcieliby posiadać. Rodzice z góry zakładają dostosowanie się dziecka do stawianych wymagań. Dziecko nie ma żadnej swobody działania, wszelkie formy aktywności są kierowane i korygowane. Przy błędach i niepowodzeniach dziecko czeka dezaprobata i ostra krytyka. Ciąży nad nimi autorytet rodziców, a ponieważ dziecko nie może sprostać wszystkim wymaganiom, rodzi się u niego poczucie winy za własną nieudolność albo rozwijają się skłonności agresywne.

            4. Postawa nadmiernie chroniąca. Rodzice są nadmiernie skoncentrowani na dziecku, ale posiadają cechy uległości. Podejście do dziecka jest bezkrytyczne, a ono same uważa się za wzór doskonałości. Rodzice traktują dziecko przesadnie opiekuńczo i nadmiernie pobłażliwie. Nie doceniają możliwości dziecka. Rozwiązują za niego wszelkie trudne sprawy, nie dopuszczając do samodzielności. Postawa nadmiernie chroniąca może powodować u dziecka opóźnienie dojrzałości emocjonalnej – infantylizm, zależność dziecka od matki, brak inicjatywy i ustępliwość.

            Postawy rodziców wobec dziecka nie zawsze są jednolite. Gdy jedno z rodziców przejawia postawę dla kształtowania osobowości dziecka niekorzystnej, jej skutki może złagodzić przeciwstawna postawa drugiego z nich. Nie zawsze rozbieżność postaw rodzicielskich przynosi efekty niepożądane. W stałym kontakcie wzajemnym i wymianie poglądów w rodzinie na temat wychowania dzieci oraz obserwowanie skutków własnych poczynań następuje często proces wyrównania postaw rodzicielskich i znajdowanie bardziej kompromisowej i umiarkowanej

metody postępowania z dzieckiem. Kształtowanie się prawidłowych postaw rodzicielskich uwarunkowane jest zrównoważeniem i dojrzałością społeczno - uczuciową rodziców oraz stopniem ich wewnętrznej autonomii.

            Prawidłowe postawy rodzicielskie i związane z nim sposoby postępowania rodziców wobec dziecka powinny się zmieniać odpowiednio do potrzeb rozwojowych dziecka. Inne postawy należy przyjąć wobec niemowlęcia, inne wobec siedmiolatka. Przede wszystkim podlega zmianie stopień i jakość dawanej dziecku swobody oraz stopień i jakość form kontroli. W miarę dorastania dziecka maleje konieczność bliskiego kontaktu fizycznego, a wzrasta kontakt i więź psychiczna z rodzicami. Postawy rodzicielskiej nie można traktować w oderwaniu od szerszego tła życia rodziny i wzajemnych stosunków między jej członkami.

            Na tę zależność szczególną uwagę zwrócił Z. Zaborowski  mówiąc, że o efektach wychowania dziecka w rodzinie nie decydują specjalne metody lub wyszukane techniki wychowawcze, lecz charakter i formy stosunków rodziców z dziećmi.

Jeżeli stosunek wiążący rodziców z dziećmi jest prawidłowy i zdrowy, jeśli dziecko jest przez rodziców akceptowane, to nawet prymitywne, a niekiedy niewłaściwe środki w rodzaju krzyku czy sporadycznych kar fizycznych nie przyniosą ujemnych efektów i mogą w pewnym zakresie zdawać egzamin. I przeciwnie nawet, gdy stosunki między rodzicami a dziećmi są wrogie bądź obojętne.

Stosunek rodziców do dziecka wyrażający się we właściwych wychowawczo postawach wyznacza zarazem pozycję dziecka w rodzinie jako pełnoprawnego członka, którego prawa i potrzeby są respektowane, ale z zachowaniem odpowiedniego stosunku do uprawnień i potrzeb innych członków.

            Pierwszymi znaczącymi osobami w życiu dziecka są rodzice. Jak zaznacza H. S. Sullivan, pojęcie własnego „Ja" u dziecka rozwija się pod wpływem aprobaty osób znaczących w środowisku społecznym dziecka.

            Przy niewłaściwych postawach rodziców nie może się rozwijać realistyczna ocena samego siebie, dziecko nie może zdobywać samowiedzy, w czym jest dobre i jakie ma niedostatki. Ocena realistyczna umożliwia akceptację samego siebie mimo istniejących braków, niedostatków czy wad, co oczywiście wyklucza korygowania ich w miarę możliwości.


ENERGY DRINKI dla dzieci?
    Prawo w Polsce nie zabrania sprzedaży napojów energetycznych niepełnoletnim. Oznacza to, że energy drinki może kupić nawet małe dziecko. Czy jednak ta „moc” potrzebna jest dzieciom? Czym właściwie są energy drinki/napoje energetyczne?
    To bardzo popularne w ostatnich latach w Polsce produkty spożywcze o charakterystycznym składzie: cukier, tauryna, kofeina, substancje konserwujące, kombinacje syntetycznych witamin. Powstały z myślą o osobach dorosłych (pierwotnie – sportowcach). Ich działanie polega na szybkiej likwidacji zmęczenia i wzmocnieniu koncentracji. Zawierają składniki szkodliwe dla dzieci i kobiet w ciąży. Sprzedawane są w puszkach, dużych plastikowych butelkach lub skoncentrowanych „shotach”.
    Z badań wynika, że to nastolatki stanowią dominującą grupę wśród osób kupujących napoje energetyzujące, a spożywana przez nie kofeina może uzależnić psychicznie i fizycznie.
    Czy wiesz, ze jedna puszka napoju energetycznego
to dla dziecka odpowiednik nawet 6 filiżanek kawy?
    Napoje enrgetyzujące, jak zaznaczają producenci, nieprzypadkowo przeznaczone są dla dorosłych, ponieważ ich organizm jest lepiej przystosowany do przyjęcia i przetworzenia znajdujących się w nich składników. Inaczej na dawkę 80mg kofeiny w puszcze zareaguje organizm dorosłego człowieka o masie ciała 80kg, a inaczej dziecka, które waży 40kg. Im młodszy organizm , tym łatwiej przedawkować napoje eneregetyzujące. Nie zawierają za to żadnych odżywczych składników potrzebnych w okresie dorastania.
Naukowcy podkreślają, że 80% uczniów uzależnionych dziś od narkotyków i dopalaczy zaczynało od napojów energetycznych.

Nie musi tak być. W każdym dziecku tkwi naturalna energia, trzeba ją tylko wyzwolić.
Co pomaga:
• Poczucie bezpieczeństwa i szczera rozmowa
• Odpowiednia ilość snu
• Dieta bogata w składniki odżywcze
• Przyjaźń
• Uśmiech
• Wspólna zabawa
• Pasje
• Sport
• Przytulanie
• Miłość
Specjaliści ostrzegają: „Mimo, że 90 % rodziców wie, że ich dziecko sięga po napoje energetyczne, nie wszyscy są świadomi zagrożeń. To moc niepotrzebna dzieciom!”
Po przedawkowaniu:
• Nerwowość i niepokój
• Przyspieszone tętno i tempo oddechu
• Ból głowy i zaburzenia snu
• Odwodnieni
• Wzrost ciśnienia krwi
• Zwiększone wydzielanie hormonu stresu
• Nadpobudliwość
• Nudności i biegunka
• Halucynacje
• W skrajnych przypadkach zatrzymanie akcji serca.
W przyszłości:
• Choroba wieńcowa
• Otyłość
• Próchnica
• Zaburzenia psychiczne
• Problemy z pamięcią
• Uzależnienie od kofeiny i podatność na inne uzależnienia
• Osteoporoza
• Nerwice
• Zaburzenia neuronalne
• Przedwczesne starzenie.


Czydam, piszem, mufie, czyli – o dysleksji rozwojowej

Dysleksja rozwojowa nie jest chorobą!

Nie świadczy o wolniejszym rozwoju czy braku inteligencji dziecka!

To specyficzne trudności w uczeniu się (m. in. czytania, pisania, liczenia).

Mogą wynikać np. z pewnych zakłóceń w koncentracji czy rozwoju czynności spostrzegania, pamięci, mowy, ruchu. Dyslektycy mogą z powodzeniem kończyć studia wyższe.

Wyróżnia się kilka odmian zaburzeń w czytaniu i pisaniu (dysleksja rozwojowa). Występują one łącznie lub pojedynczo.

DYSLEKSJA – trudności w płynnym, szybkim czytaniu, połączone często także z problemami w pisaniu (trudności i problemy w nauce czytania i pisania)

HIPERDYSLEKSJA – nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, mimo że dziecko prawidłowo opanowało technikę czytania

DYSORTOGRAFIA – nieumiejętność opanowania ortografii, czyli poprawnej pisowni

DYSGRAFIA – czyli tzw. brzydkie pismo, trudne do odczytania

DYSAKALKULIA – trudności w uczeniu się matematyki

 

Kiedy można rozpoznać dysleksję?

Ryzyko dysleksji można rozpoznać w wieku szkolnym. Nigdy też nie jest zapóźno, by rozpoznać dysleksje i zacząć terapię.– Takie informacje można przeczytać na stronie Polskiego Towarzystw Dysleksji. Z dysleksją warto zacząć walczyć jak najwcześniej, ale ten, komu nikt w tym nie pomógł we wczesnym dzieciństwie, nie jest przegrany i może w każdym momencie zacząć terapię.

Dysleksję rozwojową można zdiagnozować po 9. roku życia. Jednak specjaliści potrafią określić objawy, które mogą wskazywać na wystąpienie jej w przyszłości u dziecka i zaliczyć je do grupy ryzyka. Takie dzieci mogą już brać udział zajęciach terapeutycznych, które pobudzają rozwój intelektualny.

 

Zanim zdiagnozuje się dysleksję…

Diagnozę dysleksji rozwojowej przeprowadza zespół specjalistów (psycholog, pedagog, logopeda, lekarze – foniatra, okulista, psychiatra dziecięcy). To, że dziecko ma kłopoty z czytaniem i pisaniem, mogą jednak najszybciej zauważyć rodzice i nauczyciele. Niestety, nie istnieje żaden prosty sposób czy test, który szybko określi, czy dziecko jest dyslektykiem. Przyczyny problemów z nauką czytania i pisania mogą być różne, np. lekki niedosłuch, słabszy wzrok. Zanim więc zdiagnozuje się dysleksję u dziecka, musi ono przejść szereg badań u specjalisty: okulisty, laryngologa, logopedy, by wykluczyć inne przyczyny tych kłopotów. Wczesne wykrycie np. kłopotów laryngologicznych pozwoli uniknąć powikłań i rozpocząć leczenie, a także zminimalizować popularny syndrom tzw. stresu szkolnego i uniknąć wpadnięcia ucznia w błędne koło niewiary w siebie.

 

Dlaczego warto wiedzieć, że dziecko jest dyslektykiem?

Niezdiagnozowany dyslektyk doświadcza coraz więcej szkolnych niepowodzeń, staje się niezadowolony z pobytu w szkole. Wysiłek wkładany w opanowanie materiału jest tak ogromny, że dziecko zaczyna myśleć, iż jest gorsze od innych, zaniża się poczucie jego wartości, zaczyna brakować mu wiary w siebie. Trudności w szkole, przybierają na siłe. A to przecież nikomu nie jest potrzebne. Zdarza się, że dziecko z dużym zasobem słów, inteligentne, rezolutne, nie sprawiające kłopotów, posłuszne, ma kłopoty z nauką pisania i czytania. Jeśli problem zostanie wcześnie zdiagnozowany, uczeń wygrywa na starcie i ma bardziej wyrównane szanse w edukacji.

 

Na co zwrócić uwagę?

Symptomy, które mogą zapowiadać problemy dzieci w nauce, to:

- słaba sprawność rąk i palców (np. nieumiejętność zapinania guzików, nawlekania na sznurek elementów, używania nożyczek, sztućców),

- kłopot z utrzymaniem równowagi podczas zajęć sportowych (np. trudności w opanowaniu jazdy na rowerku lub hulajnodze),

- kłopoty z łapaniem i rzucaniem piłki, rzucaniem np. woreczka do celu,

- nieumiejętne (mimo prób nauki) trzymanie np. ołówka, kredki (zbyt mocne), problemy z rysowaniem szlaczków czy bardziej skomplikowanych figur geometrycznych (np. rombu),

- trudności w określaniu stron (na prawo ode mnie, na lewo) i problem z pokazaniem swicj prawych i lewych kończyn,

- nieumiejętność określenia pory dnia, roku, łopoty z rozpoznawaniem godzin na zegarze,

- kłopoty z odnalezieniem szczegółów, jakimi różnią się dwa obrazki i z odróżnieniem podobnych kształtów i liter (np.: m–n, l–t–ł, p–b–d),

- przy pisaniu pierwszych liter: pisanie zwierciadlane lub pisanie od strony prawej ku lewej,

- używanie raz jednej, raz drugiej ręki podczas rysownia,

- nieprawidłowe wymawianie trudnych wyrazów, trudności w dzieleniu na sylaby, wskazywaniu głosek w wyrazie i używaniu zaimków (nad–pod, za–przed, wewnątrz–na zewnątrz),

- trudności z zapamiętaniem wiersza, piosenki, więcej niż jednego polecenia; problem z zapamiętywaniem nazw,

- niechęć do głośnego czytania, „dukanie”, pomijanie podczas czytania całego wiersza, gubienie miejsca czytania, zgadywanie, co jest napisane, przestawianie liter w wyrazie (co zmienia jego sens).

 

Gdzie udać się po poradę i pomoc?

Jeśli zauważymy niepokojące trudności w nauce u dziecka, najpierw skonsultujmy się z nauczycielem, pedagogiem/psychologiem szkolnym, potem warto udać się do specjalistycznej poradni psychologiczno-pedagogicznej:

Powiatowa Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna

w Czechowicach – Dziedzicach

ul. Traugutta 11

(na terenie Zespołu Szkół Technicznych i Licealnych)

Kontakt telefoniczny:

32 215 22 20  

Jeśli specjalistyczne badania wykluczą inne powody problemów i zdiagnozują dysleksję, rozpoczyna się terapia. Brzmi groźnie, ale w praktyce to raczej zabawa, bardzo przyjemne ćwiczenia, gry, wykonywane pod okiem specjalisty albo w domu z Państwem. Zdarza się, że dyslektykowi specjaliści radzą rozpocząć naukę rok później. By ten czas poświecić na intensywne ćwiczenia wyrównujące umiejętności dziecka. Ogromnie ważne jest, by w terapię (czyli zajęcia reedukacyjne) włączali się także rodzice, wykonując z dziećmi ćwiczenia w domu!

 

Zajrzyj tutaj! www.ptd.edu.pl

To strona internetowa Polskiego Towarzystwa Dysleksji, znajdziemy tu wszystkie podstawowe informacje o dysleksji, m.in. dekalog rodzica dziecka dyslektycznego, adresy oddziałów PTD, ćwiczenia poprawnej pisowni dla starszych uczniów i inne praktyczne informacje

 

Czy zaświadczenie o dysleksji jest potrzebne?

Gdy u dziecka w trakcie nauki zdiagnozowano dysleksję, warto postarać się o zaświadczenie, które potwierdza dysfunkcje oraz informuje o tym, że dziecko uczęszcza na terapię. Zaświadczenie uzyskać można w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, również niepublicznych, mających rekomendację Polskiego Towarzystwa Dysleksji. Taka specjalistyczna opinia ma służyć ukierunkowaniu pomocy, terapii, nie zwalnia ucznia z wymagań, opanowania materiału i umiejętności wymaganych w poszczególnych klasach. Jednak dzięki takiemu zaświadczeniu dyslektyk w szkole nie jest oceniany i rozliczany z błędów ortograficznych. Może mieć więcej czasu na przeczytanie tekstu, przepisanie z tablicy czy rozwiązanie testu. Przydaje się to również podczas egzaminów!

Pamiętajmy jednak, że problemy z nauką i przyswajaniem wiedzy u dzieci bywają różne. Nie zawsze musi do być dysleksja. Kilka lat temu zapanowała swoista moda na załatwianie dziecku zaświadczenia o dysleksji – by trochę usprawiedliwić w ten sposób brak poświecenia mu czasu, odpowiedniej ilości czasu na naukę, by mieć problem z głowy. Na szczęście wiele się zmieniło. Dziś takie zaświadczenie nie jest wydawane bezterminowo, a i uczeń musi często (wraz z rodzicem) uczestniczyć w zajęciach.


SZUKAJMY DROGI DO NASZYCH DZIECI

  1. Przyglądaj się dziecku jak komuś, kto odbywa ciężką wspinaczkę pod wysoką górę.

  2. Zauważaj jego mocne strony.

  3. Naucz się słuchać.

  4. Szanuj uczucia swego dziecka.

  5. Każdego dnia doceń coś, co dziecko zrobi dobrze.

  6. Dziel się z dzieckiem swymi uczuciami.

  7. Bądź stanowczy pomagając dziecku w dokonywaniu zdrowych wyborów.

  8. Zacieśniaj więź miedzy domem a szkołą. Dziel się z wychowawcą tym, co lubisz i podziwiasz w swoim dziecku.

  9. Ucz swoje dziecko, że nie jest tylko samym ciałem.

  10. Twórz i pielęgnuj pozytywną atmosferę w domu.

  11. CIESZ SIĘ I BAW ze swoim dzieckiem.

  12. Dawaj dziecku to, co masz w sobie cennego i ważnego.

  13. Interweniuj, gdy twoje dziecko mówi o sobie negatywnie.

  14. Mów szczerze o wszystkich oczekiwaniach - swoich własnych i dziecka.

  15. Pozwalaj dziecku brać udział w decyzjach i wyborach dotyczących jego samego i waszej rodziny.

  16. Słuchaj nie osądzając.

  17. Jasno formułuj wymagania.

  18. Wprowadź na stałe humor w wasze życie.

  19. Nigdy nie zawstydzaj, nie ośmieszaj ani nie wprawiaj dziecka w zakłopotanie.

  20. Okazuj swemu dziecku MIŁOŚĆ bez stawiania warunków.

"Wzajemna miłość to pozwolić tobie i mnie być sobą".


Bezpieczny plecak dla Twojego dziecka


Bezpieczne wakacje

Wyjazd na wakacje to ekscytujące, radosne wydarzenie. Już za chwilę będzie można cieszyć się urokami wypoczynku i zapomnieć o szkole. Aby jednak podróż była bezpieczna powinieneś przestrzegać kilku zasad, które pomogą uniknąć nieprzyjemnych przygód.

W każdej podróży przyda się telefon komórkowy z zapisanymi numerami alarmowymi:

112 - centrum powiadamiania ratunkowego,

997 - policja,

998 - straż pożarna,

999 - pogotowie ratunkowe

oraz kontaktem ICE w książce adresowej. Skrót ICE w telefonie jest ogólnoświatowym symbolem ratującym życie. Powinieneś pod nim zapisać numer telefonu osoby, którą należy powiadomić w razie wypadku. Tak zapisany kontakt pozwala ratownikom na zadzwonienie pod wskazany numer i uzyskanie ważnych informacji o poszkodowanej osobie, takich jak grupa krwi, przyjmowane leki itp. Jeśli masz kilka osób, które mogą udzielić informacji na twój temat, ich numery zapisz jako nazwy kontaktów ICE1, ICE2 itd.

Zapamiętaj - warto słuchać poleceń obsługi lotniska, personelu samolotu, czy pociągu. Ci ludzie są tam po to, byś bezpiecznie dotarł na wakacje i wrócił do domu.

Podróżując środkami komunikacji publicznej bądź czujny, zwłaszcza gdy panuje tłok - łatwo paść ofiarą złodziei kieszonkowych. Dlatego nigdy nie noś pieniędzy w jednym miejscu - portfelu, czy kieszeni. Podziel gotówkę na kilka części i schowaj w kilku kieszeniach. Nawet jeśli zostaniesz okradziony, stracisz tylko część sumy. W pociągu, czy autokarze nigdy nie chwal się tym, co zabrałeś z domu - pieniędzmi, markowymi ubraniami. Zawsze bądź bardzo ostrożny w zawieraniu nowych znajomości - nie wiesz przecież kogo poznałeś, choćby wydawał się niezwykle sympatyczny.

W trakcie przerw w podróży i postojów unikaj oddalania się od autokaru, czy pociągu. Oglądając pocztówki i podziwiając nieznany dworzec łatwo się zapomnieć i... nie zdążyć na odjazd. Na dworcach autobusowych i kolejowych w wakacje zazwyczaj panuje duży tłok, zatem zachowuj szczególną ostrożność. Jeśli podróżujesz w grupie, staraj się od niej nie odłączać. W nieznanym miejscu łatwo zabłądzić lub paść ofiarą złodziei.

Staraj się nigdy nie zostawiać bagażu bez opieki - niezależnie od tego, czy masz przy sobie cały bagaż, czy tylko podręczny. Torby i plecaki, zwłaszcza te, w których przewozisz wartościowe przedmioty - gotówkę, aparat fotograficzny itp. - staraj się nosić z przodu lub pod ramieniem, zamknięciem do siebie. Dzięki temu zawsze będziesz miał je pod kontrolą i nie pozwolisz się okraść. Choć to trudne w długich trasach, staraj się nie spać w podróży, a już na pewno nigdy nie przyjmuj poczęstunków od przypadkowo poznanych osób. Nie wiesz przecież, czy cukierek, który ktoś ci oferuje to przypadkiem nie środek odurzający.

Wsiadając i wysiadając z zatłoczonego pociągu bądź szczególnie ostrożny. Łatwo się potknąć i wpaść pod koła. O ile to możliwe wysiadaj na tę stronę pociągu, gdzie nie ma torów. Gdybyś zauważył ogień poinformuj o tym niezwłocznie opiekuna, konduktora lub służby ratownicze. W razie wystąpienia konieczności zatrzymaj pociąg hamulcem bezpieczeństwa i jak najszybciej ewakuuj się z zagrożonego miejsca. Jeśli to możliwe wyjdź z pociągu lub przejdź do przodu. Rozwój pożaru w pociągu zawsze przebiega bowiem od miejsca wystąpienia do ostatniego wagonu.

Opiekunowie powinni pamiętać, by przed wyjazdem ocenić sprawność psychofizyczną kierowcy oraz skontrolować stan techniczny autokaru. Najłatwiej, na kilka dni przed planowaną podróżą, poprosić o pomoc miejscową jednostkę policji. Gdy wyruszacie w dłuższą trasę trzeba upewnić się, czy kierowca ma zmiennika. Jeśli zauważysz, że kierowca łamie przepisy ruchu drogowego, nie wahaj się zwrócić mu uwagę.

Źródło: www.bezpiecznewakacje.pl


17 lutego br. (czwartek) naszą szkołę odwiedził krakowski Teatr Edukacji i Profilaktyki „Maska”. Aktorzy zaprezentowali przed widownią złożoną z IV, V i VI klasy, spektakl poruszający trudne zagadnienie PRZEMOCY.

Widowisko nosi tytuł „Szkolna elita” i opowiada historię trojga uczniów: Bogusi, Agaty i Papaja. Bogusia jest klasowym pośmiewiskiem. Z powodu niskiego statusu materialnego i ambitnego podejścia do nauki nie jest akceptowana przez grupę, a jej jedynym przyjacielem jest pamiętnik, któremu wyżala się na swój los. Zapatrzona w szkolną księżniczkę, Agatę, marzy, by pewnego dnia się z nią zaprzyjaźnić i wejść w ten sposób do towarzystwa. Postrzega dziewczynę jako kruchą, cudowną istotę, chociaż w gruncie rzeczy Agata jest rozpuszczoną, zmanierowaną nastolatką. Kiedy Bogusia dowiaduje się, że Agata wyprawia urodziny, dostanie się do grona zaproszonych staje się pierwszym punktem na liście jej najgłębszych pragnień. Niestety, na ziemię szybko sprowadza ją Papaj – sługus rozkapryszonej królewny, uświadamiając biednej dziewczynie, że Agata nigdy nie zniżyłaby się do zaproszenia na imprezę kogoś takiego jak ona. Rozgoryczona Bogusia wyrzuca Papajowi jego podłe zachowanie, dodając do tego wszystkie jego przewinienia, a jest ich nie mało: zastraszanie innych uczniów, wyżywanie się na młodszych i słabszych, podkradanie im śniadań, a także telefonów komórkowych. Na koniec wytyka mu, że bez Agaty on sam też nic by w szkole nie znaczył. Z początku obruszony chłopak szybko mięknie, gdy na scenę wchodzi bohaterka zamieszania i - tarkując go bardzo protekcjonalnie - wymusza zgodę na poprawienie jej ocen w dzienniku. Okazuje się bowiem, że dziewczyna ma z nauką niemałe problemy, dużo wagaruje, a liczba jedynek z matematyki rośnie. Wykazując kompletny brak asertywności Papaj zgadza się na intrygę, ale szybko znajduje sobie ofiarę, na którą zamierza przerzucić niechciane zadanie. Obiecuje Bogusi zaproszenie na urodziny, w zamian za zmianę ocen Agaty na lepsze. Bogusia z początku nie chce tego zrobić, ale zachęcona nagrodą bierze się do pracy. Kiedy przyłapuje ją nauczyciel, dziewczyna całą winę bierze na siebie, budząc tym samym wyrzuty sumienia u Papaja. Chłopak próbuje namówić Agatę, by w zamian zaprosiła jednak Bogusię na imprezę, ale Agata chce tylko zastraszyć koleżankę, by ich nie wydała. Po chwili zaczyna grozić Papajowi. Po tej kłótni, w której wychodzi na jaw, że Agata nie wie nawet jak chłopak ma naprawdę na imię, w końcu dociera do niego, że to nigdy nie była prawdziwa przyjaźń. Po jego wyjściu Agata orientuje się, że została całkiem sama. Próbuje wyciągnąć od innych znajomych za co ją lubią, ale nikt nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć. Papaj za to postanawia zmienić swoje postępowanie, przeprasza Bogusię i wyjaśnia nauczycielowi, co zaszło. Ten z kolei zgadza się ich nie ukarać, jeśli pomogą Agacie w nauce i dziewczyna uczciwie poprawi swoje stopnie. Historia kończy się w miejscu „nowego początku”: Papaj zaprzyjaźnia się z Bogusią i razem decydują się na danie Agacie jeszcze jednej szansy.

Przedstawienie w prosty, a zarazem dosadny sposób, pokazało przyczyny i konsekwencje przemocy wśród uczniów, dając im możliwość zobaczenia swojego zachowania z dystansu i oceniania go.


Funkcjonariusz policji na zebraniu z rodzicami.

Dnia  9 listopada 2010 r. naszą szkołę odwiedził funkcjonariusz Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej - nadkomisarz Wiesław Mizia celem spotkania z rodzicami uczniów. Funkcjonariusz wygłosił prelekcję dot. Narkotyków,  dopalaczy oraz informacji w Internecie na ten temat. Rozmawiał z rodzicami nt powodów dla których dzieci sięgają po środki odurzające, mechanizmu uzależnienia, udzielił również cennych wskazówek jak obserwować dziecko by w porę rozpoznać charakterystyczne symptomy towarzyszące osobie zażywającej narkotyki.

Symptomy zmian w zachowaniu sugerujące zażywanie narkotyków

·         kontakt z rodziną: dziecko większość czasu spędza w swoim pokoju, unika wspólnych posiłków, prac, świąt, nie chce uczestniczyć w odwiedzinach dalszej rodziny, zostaje na noc poza domem lub znika na kilka dni bez pozwolenia, nie chce rozmawiać o swoich znajomych i sposobach spędzania czasu, nie informuje o wydarzeniach szkolnych (zebraniach, zmianach nauczyciela, uwagach), nie dzieli się swoimi uczuciami odcina się od innych lub przyjmuje postawę obroną, nie dopuszcza do siebie rozsądnych argumentów rodziny, przynosi do domu różne rzeczy niewiadomego pochodzenia, wywołuje rodzinne kłótnie, manipuluje rodzicami, wynosi z domu różne rzeczy, nie przestrzega reguł domowych, nie słucha rodziców, wraca do domu po wyznaczonej porze, przestaje wypełniać obowiązki domowe, kłamie, obiecuje poprawę i łamie dane słowo,

·         kontakt z rówieśnikami: zrywa kontakt z dawnymi kolegami, nawiązuje kontakt z tzw. trudną młodzieżą, nie przedstawia nowych znajomych, posługuje się slangiem związanym z narkotykami (diler, bajzel, ćpun, grzejnik, towar, dragi, materiał, amfa, setka, piguła, psylocyby, dżointy, kompot, kwas LSD, zejście, zjazd, jazda głód itp.)

·          nauka, szkoła: spóźnia się, opuszcza lekcje lub całe dnie, nie odrabia zadanych prac domowych, dostaje słabsze oceny, nie zalicza przedmiotów, fałszuje usprawiedliwienia, śpi na lekcjach

·          sfera emocjonalna, poznawcza, fizyczna, etyki: nagłe zmiany nastrojów, bywa smutne lub wesołe bez widocznej przyczyny, częste wybuchy gniewu, częste stany depresyjne, może okazywać agresję słowną lub fizyczną (krzyczy, przeklina, trzaska drzwiami, prowokuje do bójki, bije członków rodziny), zastrasza rodzeństwo, mówi że życie jest beznadziejne, mówi o samobójstwie, jest apatyczne nie podejmuje żadnych konstruktywnych aktywności, ma mniejszy szacunek do własnej osoby, traci zainteresowanie dla cenionych wcześniej wartości, traci motywację i dążenie do sukcesu, zmniejszony zakres uwagi, problemy z koncentracją, myślenie paranoidalne, magiczne, niechęć do nauki, mówienie przewlekłe powtarzanie się, wykazuje zmiany wagi, nieregularne okresy sny (za długie lub za krótkie), nie śpi do późna, sypia w dzień, częściej jest posiniaczone, poranione, zaniedbuje higienę osobistą i otoczenia, nosi to samo ubranie, kaszel, inne dolegliwości dróg oddechowych, zmiana nawyków żywieniowych, ma przekrwione oczy, zwężone lub rozszerzone źrenice, blizny, obecne zachowania są sprzeczne z poprzednio uznawanymi wartościami, zastawianie swoich lub cudzych przedmiotów, okradanie rodziny, traci zainteresowanie wiarą, kradzieże w sklepach

·          akcesoria narkotykowe, które można zaobserwować: naszywki z emblematami narkotyków na koszulkach, plecaku, folia aluminiowa, lufki, fifki, fajki wodne, opakowania foliowe, narkotyki, strzykawki, igły, łyżki z brązowym nalotem.


Co to są dopalacze?

    W ciągu ostatniego roku w prasie i telewizji pojawiło się wiele doniesień na temat tzw. „dopalaczy”. Czy jednak naprawdę wiadomo, co to są dopalacze?

Termin nie doczekał się statusu naukowego i co najwyżej zawiera potoczne określenie substancji o rzekomym lub faktycznym działaniu psychoaktywnym. Sprawę komplikuje trwająca bez przerwy rywalizacja między środkami uznanymi za zakazane zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii z dnia 29 lipca 2005 roku i jej nowelizacją z maja 2009 r., a tymi, które prawo uznało za nieszkodliwe, a więc dozwolone do obrotu publicznego.

Powszechnie jednak wiadomo, że dopalacze to psychoaktywne środki pozwalające prowadzić grę z naszym układem nerwowym czy odpornościowym. Na początku jest przyjemnie i wszystko przebiega zgodnie z instrukcją, jaką daje producent (Efekty pobudzenia organizmu, jakie wywołuje spożycie tego typu środków przypominają te po zażyciu amfetaminy i innych narkotyków). Dopalacz usprawnia nasze funkcje poznawcze, działając zgodnie z oczekiwaniami, które sami tworzymy. Nasze sumienia uspokaja fakt, że dopalacz kupiliśmy jako środek kolekcjonerski, który nie może nam zaszkodzić. Żadnej krzywdy nie wywołuje przecież zbieranie starych monet czy znaczków pocztowych w klaserach. Dopalacz jednak adresowany jest do „kolekcjonerów tabletek”, które na pewno nie będą tylko oglądane.

Następstwa wieloletniego przyjmowania dopalaczy nie są do końca zbadane. Ale już dziś wiadomo, że na pewno są szkodliwe. Lista działań niepożądanych jest długa. Dopalacze mogą powodować m.in. nudności, bóle głowy, stany lękowe, bezsenność, drgawki (BZP, TFMPP). Oprócz tego wywołują problemy z oddychaniem, znużenie (mieszanki ziołowe), silny ból głowy, ataki szału, urojenia (szałwia wieszcza), znaczne podwyższenie temperatury ciała, biegunkę, zawroty głowy, obfite pocenie się ciała, śpiączkę (fly agaric) oraz wymioty, brązowienie skóry (kratom), oczywiście uzależnienie oraz zatrucie narkotykowe. Istnieje bardzo wiele opinii lekarzy z całego świata, którzy ostrzegają, że BZP może powodować konwulsje, stany obsesyjno-depresyjne, zaburzenie pracy serca oraz nawet zgon poprzez śmierć mózgu.

Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii ruszyło z akcją edukacyjną "Dopalacze mogą cię wypalić".W ramach akcji została uruchomiona strona internetowa informująca o skutkach zażywania środków psychoaktywnych oraz obalająca mity, krążące na temat dopalaczy - www.dopalaczeinfo.pl.

Źródło:

www.portalwiedzy.pan.pl

www.poradnikzdrowie.p

www.abcnarkomania.pl


Telewizja w życiu ucznia

Telewizja niewątpliwie zrewolucjonizowała nasze życie. Niesie ona ze sobą ogromną siłę i to głównie od rodziców zależy w jaki sposób zostanie wykorzystana przez dzieci. Środki masowego przekazu są źródłem ogromnych możliwości i korzyści, jakie możemy z nich czerpać. Ponieważ oddziałują na wzrok i słuch odbiorcy, są szybciej przyswajane, niż bodźce oddziałujące tylko na jeden ze zmysłów. Programy telewizyjne dostarczają informacji, poszerzają wiadomości, uczą, bawią.

Wielogodzinne przesiadywanie przed telewizorem przynosi jednak wiele bardzo negatywnych konsekwencji.

Często trudno sobie wyobrazić życie bez telewizora, komputera. Chcemy tego czy nie, nie da się uchronić dziecka przed współczesnymi wynalazkami, ale też nie o to chodzi. Należy pamiętać, że mogą one działać podobnie do leków- podawane w odpowiednich dawkach i odpowiedniej chwili, leczą człowieka, zaś zażywane w nadmiarze i bez nadzoru specjalisty, potrafią zabić. Oczywiście, że nie zabronimy dziecku korzystać z komputera, ani oglądać telewizji, jednak od naszej rozwagi zależy, czy środki przekazu będą pomagały dziecku, czy szkodziły.

 

Odpowiedzialni rodzice powinni wprowadzać mądre i ściśle respektowane reguły w odniesieniu do oglądania telewizji:

 

  1. Rodzina powinna wspólnie uzgodnić zasady korzystania z telewizji (ale i także pozostałych mediów: komputera/Internetu, gier na konsole, telefonu komórkowego).

  2. Aby dostać pozwolenie na korzystanie z telewizji trzeba najpierw odrobić lekcje i dobrze przygotować się do sprawdzianu.

  3. Na zainteresowania i przebywanie na świeżym powietrzu poświęcamy co najmniej tyle samo czasu co na oglądanie telewizji.

  4. Czas przeznaczony na oglądanie telewizji nie powinien przekraczać jednej godziny dziennie.

  5. Zasady w domu kolegi, mogą różnić się od naszych. Wspólnie się zastanawiamy, jak się w takiej sytuacji zachować.

  6. Rodzic powinien upewnić się jakie programy wybierają jego dzieci.

  7. Telewizor powinien być umieszczony w pomieszczeniu wspólnym dla domowników, aby łatwiej było nadzorować korzystanie z niego.

  8. Rodzice powinni korzystać z mediów wspólnie z dziećmi. Oglądajmy filmy

i rozmawiajmy z dzieckiem.

  1. Pamiętajmy, że dziecko potrzebuje wystarczającej ilości snu.

  2. Rodzice powinni zapoznać się z ograniczeniami wiekowymi, a także treścią programów telewizyjnych. Dzieci poniżej 15 roku życia nie powinny przebywać po godzinie 21:00 w pobliżu telewizora – po tej godzinie wyświetlane są programy z ograniczeniem wiekowym – dla osób od 15 roku życia.

 

Rodzice stanowią dla dziecka najważniejszy wzór zachowań – także w przypadku korzystania z mediów.

 

Opracowała: pedagog szkolny - Monika Kacorzyk-Karlińska

Literatura
Magdalena Rudnicka „Moje dziecko idzie do szkoły”
Bogna Białecka „Pierwsze lata w szkole”

http://www.narkotyki.pl/nietypowe-uzaleznienia/


Jak rodzice mogą pomóc dziecku w odrabianiu pracy domowej?

 

Dziecko, rozpoczynając naukę w szkole podstawowej, rozpoczyna nowy okres w swym życiu, zasadniczo odmienny od poprzedniego. Przyjmuje ono na siebie obowiązki, podlega rygorom, ma mniej czasu na zabawy i rozrywki przy zwiększającym się wymiarze  czasu na zajęcia obowiązkowe- pracę. Pracą ucznia jest nauka w szkole, w domu, dodatkowe zajęcia oraz zajęcia w gospodarstwie domowym.

 

Praca ucznia, a zwłaszcza ucznia klas niższych, powinna być ściśle sprzężona z jego wypoczynkiem. Należy dążyć do zachowania odpowiednich proporcji między pracą a wypoczynkiem. Niewłaściwy rytm w pracy i wypoczynku ucznia powoduje osłabienie jego organizmu, bóle głowy, nerwowość, szybkie męczenie się, zmniejszenie odporności na choroby.

 

Praca domowa dziecka, to przede  wszystkim odrabianie zadawanych zadań. Stanowi ona integralną część nauki.  W pracy domowej dzieci utrwalają wyniesione z zajęć wiadomości  i umiejętności  i usprawniają  je drogą ćwiczeń.

 

Duże znaczenie dla jakości  pracy domowej dziecka mają warunki zewnętrzne, a przede wszystkim miejsce pracy. Dziecko powinno mieć własny kącik w pokoju, w którym przechowuje i porządkuje swoje rzeczy. Własne stałe miejsce pracy oszczędza dziecku energii niezbędnej przy adaptacji do zmieniających się warunków otoczenia, a poza tym mobilizuje  go, gdyż wytwarza roboczy nastrój i korzystną dla pracy atmosferę.

 

Pójście dziecka do szkoły wymaga od rodziców bardziej rygorystycznych regulacji dziennego czasu dziecka. Należy od początku przyzwyczaić dziecko do uczenia się w pewnych stałych godzinach, w czasie których w mieszkaniu powinno być cicho. Zasady tej należy przestrzegać z żelazną konsekwencją, aż do ukończenia nie tylko szkoły podstawowej, ale i średniej. Wpajając nawyk systematycznej pracy oddamy dziecku przysługę na całe życie.

 

Należy przyjąć także zasadę, że dziecko odrabiające lekcje jest ,, nietykalne”, a wszelkie prace w gospodarstwie powinno wykonać przed albo po odrobieniu lekcji.

 

Przed przystąpieniem do pracy dziecko powinno wykonać pewne czynności wstępne, a więc przewietrzyć  pokój, przygotować biurko lub stół oraz potrzebne książki i przybory, przejrzeć tygodniowy rozkład zajęć lekcyjnych i ustalić bieżący plan pracy.

 

W ustaleniu kolejności zajęć na początek powinno się wysunąć przedmioty, które sprawiają większe trudności, pamiętając przy tym o okresach wytchnienia, a więc przerwach przy przechodzeniu od jednego zadania do następnego.

 

W procesie uczenia się ważną rolę odgrywa samokontrola wykonanej pracy. Chodzi w niej o to, aby dziecko samo odkryło swoje błędy i samo je poprawiło, co oznacza samodzielne sprawdzanie wykonanego zadania. Do tego trzeba systematycznie dziecko wdrażać.

 

Przygotowanie na następny dzień potrzebnych do lekcji książek, zeszytów i przyborów szkolnych stanowi niezbędny  końcowy etap pracy domowej.

 

Sprawą niezmierne ważną jest wytworzenie przez rodziców w domu atmosfery poszanowania nauki i wykształcenia. Dzieci muszą wiedzieć, że rodzice odnoszą się do nich z najwyższym szacunkiem, że sami nie mogą obejść się bez książek, czasopism i gazety. Powinni utwierdzać dziecko w przekonaniu, że przekonać dziecko , że  nauka  to bogactwo i potęga .

Opracowała: Monika Kacorzyk-Karlińska

Na podstawie literatury:

K. Nadolny ,,Jak pomagać dziecku w nauce szkolnej w domu i jak zadbać o jego

prawidłowy wypoczynek?”[w:] ,,Vademecum dla rodziców” pod red. W.

Pomykało.

J. Zborowski ,,Nauka domowa uczniów” [w:] ,,Rodzina i szkoła” pod red. M. Ziemskiej.


W wakacje – zachęcajmy do samodzielności!

    Jednym z ważnych celów rodziców jest pomóc dziecku rozłączyć się z nami, pomóc im stać się niezależnymi ludźmi. Powinniśmy myśleć o swych dzieciach jako o istotach ludzkich jedynych w swoim rodzaju, ze swym temperamentem, gustem, uczuciami, dążeniami, własnymi marzeniami.

Wbrew pozorom to bardzo trudne: pozwolić dziecku na działanie według własnego uznania, na borykanie się z własnymi problemami, dopuścić, aby uczyło się na własnych błędach.

Jako rodzice natrafiamy na dylematy. Z jednej strony nasze dzieci są wyraźnie od nas zależne. Ze względu na ich młody wiek, niedoświadczenie wiele musimy dla nich zrobić, pokazać im, wyjaśnić. Z drugiej strony, fakt ich zależności może prowadzić do wrogości. Dlaczego? Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się w pozycji ciągłej zależności. Zwykle budzi się w nas bezradność, frustracja, uraza czy złość.

Jak więc zminimalizować u naszych dzieci poczucie zależności? Jak pomóc im stać się odpowiedzialnymi ludźmi, którzy potrafią działać samodzielnie?

Oto kilka szczególnych sposobów, które mogą pomóc dzieciom nauczyć się polegać raczej na sobie niż na nas:

1.   POZWÓL DZIECKU DOKONAĆ WYBORU.

„Czy masz ochotę włożyć dzisiaj szare czy czerwone spodnie?”

2.   OKAŻ SZACUNEK DLA DZIECIĘCYCH ZMAGAŃ.

Zamiast: „Co tak długo robisz?” okaż szacunek:

„Wiązanie sznurowadeł wymaga dużej zręczności palców.”

3.   NIE ZADAWAJ ZBYT WIELU PYTAŃ.

Zamiast: „Czy zdałaś test z matmy? Czy ktoś przyjdzie dziś do ciebie? Nie? Dlaczego?”

„Cześć, cieszę się, że już jesteś”

4.   NIE SPIESZ SIĘ Z DAWANIEM ODPOWIEDZI.

„Tato skąd się bierze deszcz?”

Zamiast: „Deszcz jest spowodowany parowaniem, nagromadzeniem wilgoci”

„To interesujące pytanie. Jak myślisz?”

5.   ZACHĘĆ DZIECKO DO KORZYSTANIA Z CUDZYCH DOŚWIADCZEŃ

„Wszyscy moi koledzy mogą żuć gumę. Czy możesz kupić mi gumę?”

„Sprawdzimy u dentysty i dowiemy się, co on myśli o żuciu gumy”

6.   NIE ODBIERAJ NADZIEI

„Może będę inżynierem kiedy dorosnę?”

Zamiast: „Z twoimi stopniami z matematyki? Daj spokój!”

„A więc myślisz o karierze inżyniera?”

 

Wsłuchując się w uczucia dzieci, dzieląc się z nimi własnymi, proponując im wspólne rozwiązanie problemu rozwijamy ich zaufanie do siebie.

Zachęcanie do samodzielności może okazać się skomplikowane. Żyjąc w pośpiechu zwykle budzimy dzieci, mówimy, co mają ubrać, zapinamy guziki- zrobienie tego za nich jest łatwiejsze i szybsze. Nieustannie musimy walczyć przeciwko postrzeganiu błędów dzieci jako własnych porażek. Wielkiej siły woli i samodyscypliny wymaga to, by spieszyć z radą szczególnie wtedy, gdy jesteśmy pewni, że znamy odpowiedź.

W końcu pomimo uczucia dumy z dorastania dzieci i radości z rozwijania się ich niezależności doznajemy także uczucia bólu i pustki, że nie jesteśmy im już potrzebni. Jest to gorzko – słodka droga nas rodziców. Początkowo niezastąpieni dla naszych małych, bezradnych istot, przez lata troszczący się, planujący, otaczający ich wygodami, dajemy im naszą miłość, pracę, wiedzę, aby pewnego dnia one z wewnętrzna siłą i odwagą nas opuściły.

Wykorzystajmy więc zbliżający się czas wakacji na naukę samodzielności naszych pociech. Okażmy trochę więcej cierpliwości i czasu, aby wychować niezależną, jedyną w swoim rodzaju osobę.

Opracowała Agnieszka Czerwińska

na podstawie „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały” A. Faber, E. Mazlish


Lekcja motyla

„Pewnego dnia jakiś człowiek przechodził przypadkiem obok kokona i zatrzymał się, aby na niego popatrzeć. Była w tym kokonie mała dziurka i ów człowiek zobaczył, że z jego wnętrza usiłuje wydostać się motyl. Mężczyzna stał wiele godzin przed kokonem. Motyl starał się usilnie wydostać na zewnątrz Już chyba jednak zrezygnował z zamiaru, bo nie mógł przejść przez otwór, który wcale a wcale się nie powiększał.

            Człowiek postanowił pomóc motylowi. Wziął nóż, otworzył kokon i motyl natychmiast się wydostał, ale jego ciało było wątłe i ociężałe, a skrzydła słabo rozwinięte, ledwie się poruszały.

            Człowiek dalej go obserwował, mówiąc sobie, że skrzydła motyla za chwilę się rozwiną i wtedy owad będzie mógł rozpocząć swój lot.

            Tak się jednak nie stało Motyl do końca życia wlókł się po ziemi, jego ciało pozostało chude, a skrzydła nierozwinięte. Nigdy nie mógł latać.

            Człowiek pragnąć pomóc, nie rozumiał, że przechodzenie przez mały otwór kokona umożliwia motylowi podejmowanie wysiłków, które są konieczne po to, aby soki wewnętrzne były przekazywane z ciała do skrzydeł, co pozwoliłoby mu potem latać”.

                                                                                     Adaptacja anonimowego tekstu włoskiego

 

            Dzieci, tak jak motyle, nauczą się rozwijać skrzydła, jeśli otoczenie będzie umiało im towarzyszyć, zachowując przy tym właściwy dystans.    

 

            Planujemy przyszłość naszych dzieci; planujemy płeć, planujemy wygląd, poziom rozwoju intelektualnego. Innymi słowy- budujemy idealny wzorzec (model) naszego dziecka.

            Budowanie idealnego wzorca dziecka wynika z:a) doświadczeń, jakie były naszym własnym udziałem w dzieciństwie lub młodości, z b) informacji płynących z przekazów społecznych.  

            Jeśli  nasze dziecko odpowiada wzorcowi, jaki sobie ukształtowaliśmy- nasz stosunek do niego, akceptacja a zatem i przesyłanie sygnałów miłości nie ulega zmianie.

            Może się zdarzyć i tak, że w jakimś zakresie dziecko nie odpowiada temu, co dla niego wybraliśmy. Jego rzeczywisty wygląd, zdolności, zachowanie itp. nie pasuje do wzorca. Wówczas występuje niezgodność pomiędzy naszym oczekiwaniem a rzeczywistym zachowaniem dziecka , która prowadzi do napięcia emocjonalnego.

            Aby zmniejszyć napięcie możemy uczynić trzy rzeczy: 1) zmienić oczekiwania, czyli idealny obraz dziecka; 2)zmienić rzeczywiste zachowanie dziecka albo 3) zdecydować się na kompromis (trochę zmienić własne oczekiwania i trochę zmienić  zachowanie dziecka). Z wielu obserwacji wynika, że rodzice najczęściej stosują drugie rozwiązanie. Czynią to na ogół, stosując namawiania, prośby a gdy one nie skutkują, uciekają się do stosowania różnorodnych kar (również fizycznych), groźby kar, krzyków itp. Często zawiedzeni odsuwają się od dziecka (oddają je na dłuższy czas do dziadków - bez koniecznej przyczyny, zostawiają w świetlicy do późnych godzin, choć można dziecko odebrać wcześniej, święta spędzają bez dziecka” aby choć trochę odpocząć” itp.). Takie postępowanie rodziców może być dla dziecka sygnałem odebrania mu miłości.

            Wymagania rodziców stawiane przed dzieckiem dotyczą często poziomu jego rozwoju albo zachowania. Stąd też dają o sobie znać najczęściej wówczas, gdy dziecko rozpoczyna naukę szkolną i z jakiś przyczyn nie jest w stanie osiągać  takich sukcesów jakich pragnęliby rodzice.

            W literaturze przedmiotu odmowę pójścia do szkoły określa się jako fobię szkolną. Zdaniem wielu autorów jest to oczywista pomyłka terminologiczna gdyż nazwa ta sugeruje, że to czynniki związane ze szkołą są powodem tego, iż dziecko odmawia uczęszczania do szkoły. Szkoła jest jedynie terenem, na którym ujawniają się różnego typu nieprawidłowości, wynikające z zaburzeń sytuacji rodzinnej ucznia. Związane są one często z zaburzoną relacją między rodzicami a dzieckiem lub między małżonkami (partnerami). Odmowa pójścia do szkoły jest sygnałem, że w rodzinie ucznia dzieje się coś nieprawidłowego, a objaw odmowy można interpretować jako wołanie o pomoc w sytuacji za trudnej dla dziecka, w której nie może ono samo sobie poradzić.

Jest to objaw zaburzeń emocjonalnych, ujawniający się na terenie szkoły.

             Jedną z przyczyn odmowy pójścia do szkoły  są zawyżone w stosunku do możliwości dziecka wymagania rodziców, które zostały uwewnętrznione przez dziecko, prowadzą do tego, że samo dziecko stawia przed sobą równie wysokie wymagania. Wymagania stałych sukcesów i tylko sukcesów zawsze przynoszą rozczarowanie. Niemożność spełnienia oczekiwań rodzi lęk przed odrzuceniem przez rodziców, a także przed własną negatywną samooceną. W uczniu jest stały konflikt pomiędzy obrazem „jaki powinienem być” a rzeczywistymi postępami w nauce. Odmowa pójścia do szkoły często poprzedzona objawami złego samopoczucia (płacz, ból głowy, brzucha, wymioty itp.)jest więc mechanizmem obrony przed lękiem. Objaw ten sygnalizuje rodzicom, że dziecko znalazło się w sytuacji bardzo je obciążającej, jest to wołanie o pomoc w sytuacji, w której samo sobie poradzić nie może.

            Inne przyczyny odmowy pójścia do szkoły to poczucie emocjonalnego odrzucenia przez rodziców. To spowodowało ukształtowanie własnego obrazu dziecka, jako nie wartego miłości, nie lubianego. Uogólnienie prowadziło do wniosku „nikt mnie nie lubi”, a zasada selektywnego postrzegania prowadziła do zauważania takich tylko zachowań innych osób, które potwierdzały przekonanie dziecka, że jest nie lubiane. Prowadziło to do produkowania zachowań, także i ze strony ucznia odrzucających dzieci.

            Podobnie ma się rzecz w grupie uczniów o słabych lub wręcz niedostatecznych wynikach w nauce. W stosunku do tych dzieci występują takie zachowania rodziców, które świadczą o uczuciowym ich odrzuceniu, ponieważ nie potrafią wypełnić oczekiwań związanych z nauką szkolną. Badania wykazują, że dzieci te w początkowym okresie nauki bardzo starały się uzyskiwać dobre stopnie, dłużej nawet niż rówieśnicy siadywały nad lekcjami. Dopiero brak postępów- pomimo wkładanego wysiłku- powodował zniechęcenie, które rodzice mylnie określają mianem lenistwa. To nie lenistwo, tylko obiektywne przyczyny trudności w nauce.

            Bardzo często pedagog, psycholog słyszy od rodziców: ”my nie oczekujemy, żeby otrzymywało szóstki, to samo dziecko zamartwia się, gdy nie uda mu się osiągnąć kolejnego sukcesu”. Zgoda; ale pierwsze informacje o tym, że sukces jest drogą do uzyskania sygnałów miłości, dziecko otrzymało od rodziców we wczesnym okresie życia Potem już tylko stara się zrealizować wzory wartości. Rodzi się lęk przed niespełnieniem oczekiwań i przed utratą miłości w razie ich nie spełnienia. Wymagania, jeśli nie mogą być przez dziecko spełnione, mogą w skutkach prowadzić do osłabienia, a nawet zerwania kontaktu między rodzicem a dzieckiem, co daje bardzo poważne negatywne konsekwencje dla rozwoju każdego dziecka.

            U podstaw rozwoju różnorodnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu dziecka jest w większości przypadków dążenie do uzyskania od najbliższych sygnałów miłości, wyrażonej w bliskim, serdecznym, opartym o zrozumienie potrzeb i możliwości dziecka - kontakcie z rodzicami. Wybór drogi patologicznej świadczy o tym, że dziecko nie może uzyskać miłości na innej drodze jak tylko poprzez demonstrowanie objawów zaburzeń.

 

Opracowała Urszula Michalska na podstawie literatury:

 

1.Beliveau M.C. Jak pomóc dziecku w problemach szkolnych. Poradnik dla rodziców;

2.Faber A. Mazlish E. Jak mówić,żeby dzieci się uczyły;

3.Jakubowska B. Ja i inni;

4.Kozłowska A. Jak pomagać dziecku z zaburzeniami życia uczuciowego;

5.Ziemska M. Postawy rodzicielskie.


STRES

    Życie kilkulatka może wydawać się beztroską i sielanką w porównaniu z codziennością dyrektora wielkiej firmy, a jednak maluch cierpi z powodu stresu nie mniej dotkliwie. Szybkie tempo życia, wszechobecna rywalizacja, rozliczne lęki to przyczyny stresów doświadczanych także przez dzieci. Jak nauczyć dziecko radzenia sobie ze stresem, gdy jego psychika jest bardziej wrażliwa, a możliwości adaptacyjne mniejsze?

Objawy stresu

Dziecko, które przeżywa stres nie potrafi nazwać swoich emocji, doznań i zidentyfikować ich przyczyn. Z powodu przedłużającego się stresu malucha mogą trapić pozornie banalne dolegliwości: częste przeziębienia, bóle brzucha, biegunka, swędzenie skóry, koszmary senne. Zmienia się też jego zachowanie: staje się małomówne, przygaszone albo wręcz przeciwnie – bardziej kapryśne, płaczliwe i agresywne.

Takie stany mogą nastąpić nagle albo stopniowo. Gdy utrzymują się dłużej i nie są wywołane żadną chorobą mogą wskazywać na stres.

Dobry stres

Niektóre rodzaje stresu są nieodłączną częścią życia, gdyż utrzymują umysł w stanie aktywności, mobilizują ciało do wysiłku, dają motywację do działania. W czasie rywalizacji z kolegami, występowania w akademiach, pisania klasówek dziecku towarzyszy stres. Ważne jednak, by nie przekraczał on zdrowej dawki, nie był chroniczny, wywołujący zmęczenie fizyczne i wyczerpanie psychiczne, a w końcu choroby. Zamiast mobilizować – osłabia i odbiera chęć do wysiłku.

Co powinno zwrócić naszą uwagę?

Obserwuj uważnie dziecko, gdy zaczyna się z nim dziać coś niedobrego. Poszukaj przyczyn zadając sobie pytania:

Rady dla Rodziców

Tłumione emocje

Uczymy nasze dzieci tłumić uczucia, strofując je, gdy dają upust tym nieprzyjemnym, bo „to nieładnie”, „nie wypada”. Tymczasem te uczucia istnieją, a nie wyrażone potężnieją, zatruwają, powodują poczucie krzywdy. A dziecko, gdy zmaga się ze stresem doznaje intensywnych emocji, potrzebuje się wypłakać, wykrzyczeć, dać ujście żalowi, złości.

Kiedy dorośli nie pozwalają dziecku na takie „niegrzeczne zachowania” powstaje błędne koło. Maluch przeżywa stres wywołujący silne emocje, nie może ich wyrazić, bo jest to niemile widziane, a stłumione uczucia zwiększają napięcie nerwowe i jeszcze potęgują stres, którego dziecko doznaje.

Najgorszym sposobem przeżywania stresu jest tłumienie emocji, które on wywołuje! Dziecku zmagającemu się ze stresem jest jeszcze trudniej.

Rady dla Rodziców

Nie powstrzymuj swojego dziecka, gdy ma ochotę się wypłakać czy wykrzyczeć pozornie bez powodu, gdyż takie rozładowanie napięcia na pewno przyniesie mu ulgę. Stwarzaj sytuacje, w których dziecko będzie mogło wyrażać swoje emocje:

  1. teatrzyk (kukiełkowy, wymyślanie baśni, dziecko w fabularnej formie będzie mogło wyrazić swoje przeżycia)

  2. psychodrama (odgrywanie scenek np. lekcja, gdzie dziecko „przepracuje” trudną sytuację, dziecko rozdziela role)

  3. malowanie uczuć (dziecko rysuje swój nastrój lub największe marzenie- dowiesz się, co je trapi)

  4. zabawa w czarodzieja dziecko opowiada, co by zrobiło, gdyby miało czarodziejską różdżkę)

  5. skojarzenia (dziecko podaje pięć najweselszych i pięć najsmutniejszych słów, które przyjdą mu do głowy- pomocne przy określeniu przyczyny stresu)

Wysiłek fizyczny

Dobrym sposobem na pokonanie stresu jest też wysiłek fizyczny. Powoduje on uwalnianie się w mózgu endorfin, które poprawiają nastrój. Zmęczenie zaś sprawia, że nagromadzone nieprzyjemne emocje same gdzieś „wyparują”. Zachęcaj więc dziecko do zabaw ruchowych: gra w piłkę, spacer, wycieczka rowerowa, basen. Pozwól się dziecku wyszaleć i nie uspokajaj go, gdy odczuwa potrzebę zmęczenia się i pobrudzenia!

Pamiętajmy!

/Opracowała A. Czerwińska na podst. Encyklopedii „Rodzice i dzieci”/


„Spoglądaj zawsze na słoneczną drogę życia i dąż,

by optymizm stał się Twą prawdziwą naturą”

Tymi słowami witam w nowym roku szkolnym. Przed nami 10 miesięcy nauki i wytężonej pracy, więc myślę, że życzenia optymizmu na co dzień każdemu z nas się przydadzą!

Chciałabym podzielić się kilkoma myślami, jak wspierać nasze dzieci w ich obowiązku, jakim jest nauka. Pragnę zwrócić szczególną uwagę na to, że to właśnie ich obowiązek, a nie Rodziców. Jak wiemy z obowiązków nie należy wyręczać, a jedynie wspierać i egzekwować.

Odwiecznym problemem jest pytanie „jak pomagać, żeby nie wyręczać dziecka, tylko wdrażać go do obowiązków związanych ze szkołą? Czy powinien sam odrabiać zadania, czy rodzice powinni mu pomagać? Kiedy wycofać się z tej pomocy i jak to zrobić?”

Dziecko uczy się nie tylko w ciągu paru godzin lekcyjnych spędzonych w klasie. Znaczna część edukacji odbywa się w domu, gdzie kilkulatek odrabia zadanie, przygotowuje się do zajęć, sprawdzianów, uczy się tabliczki mnożenia, wierszy, czyta lektury.

Uczniowie, młodsi i starsi, najczęściej traktują odrabianie lekcji jako zło konieczne, jak przykrość, od której próbują się wykręcić wszelkimi sposobami. Staje się ono w niejednej rodzinie źródłem konfliktów między dzieckiem a rodzicami.

Nowy rok szkolny pozwala na ustalenie nowych zasad, które mogą temu zapobiec. Najlepiej zacząć od najmłodszych klas, ale nigdy nie jest za późno na zmiany na lepsze.

Początek nauki szkolnej to bardzo trudny okres w życiu każdego dziecka. Jest to dla niego nowa sytuacja. Stawia mu się poważne wymagania, oczekuje dojrzałości i poddaje ocenie. Dlatego bardzo ważne jest wspieranie ze strony rodziców, ich zainteresowanie i pomoc, zanim siedmiolatek odnajdzie się w roli ucznia. Jego dojrzałość emocjonalna, społeczna i intelektualna nie zawsze jest wystarczająca, aby dziecko mogło sprostać nowym wyzwaniom. Uczeń rozpoczyna zawody, w których gra toczy się o wysoką stawkę.

Jak mądrze pomagać dziecku? – zadajemy sobie niejednokrotnie takie pytanie. Przede wszystkim należy sobie i dziecku nieustannie przypominać kto jest uczniem. To ono musi nauczyć się wielu przydatnych rzeczy, ono jest oceniane, ono otrzymuje świadectwo, a jego dzisiejsza praca będzie procentować w przyszłym życiu. Rodzic może jedynie trochę pomóc, wspierać i kibicować mu w jego edukacyjnym wysiłku, chwalić je i doceniać jego starania.

Oto kilka wskazówek:

 

UNIKAJ TRZECH PODSTAWOWYCH BŁĘDÓW:

1)    nie płać dziecku za dobre stopnie i nie przekupuj go pieniędzmi, żeby chętniej odrabiało lekcje; chęć zysku nie jest dobrą motywacją do kształcenia się;

2)    nie karz dziecka za niepowodzenia szkolne, obawa przed karą działa paraliżująco i może stać się przyczyną stanów lękowych, utrudniać koncentrację;

3)    nie rób z nauki kary, nie odsyłaj dziecka do odrabiania lekcji, gdy jest niegrzeczne, nie zadawaj mu dodatkowego czytania, gdy się nieodpowiednio zachowuje, gdyż to spowoduje, że nauka będzie się dziecku kojarzyła z przykrością i wtedy na pewno jej nie polubi.


Dobry Rodzic – czyli jaki?

    Myślę, że niejednokrotnie jako rodzice zadajemy sobie to pytanie – „Czy jestem dobrym rodzicem?”. Każdego dnia podejmujemy decyzje, którym towarzyszą rozliczne wątpliwości dotyczące wychowania naszych dzieci i sposobów na zapewnianie im szczęścia. Boimy się, że nie mamy wystarczającej wiedzy, aby kształtować charaktery, a popełnione błędy odcisną się piętnem na psychice młodych ludzi.

Co to znaczy „dobry rodzic”? Osobiście nie znam kogoś, kto bez zarzutu wypełnia swoje rodzicielskie obowiązki. Uważam, że każdy popełnia jakieś mniejsze lub większe błędy, a mimo to na świecie jest mnóstwo wspaniałych, wartościowych, dobrze wychowanych, szczęśliwych dzieci. Myślę, że nie istnieją „wzorowi rodzice”. Dlatego nie należy się obwiniać, że nie zawsze wszystko robimy dobrze. Oczywiście nie oznacza to, że nie musimy się starać!

Zastanawiając się, jak najlepiej wypełniać swoją rolę jako rodzic natrafiłam na charakterystykę rodzica „wystarczająco dobrego”. Oto ona:

„Wystarczająco dobry rodzic to taki, który:

Ø      na każdym etapie rozwoju dziecka potrafi dostrzec jego prawdziwe potrzeby i odpowiada na nie, starając się zaspokajać je najlepiej jak potrafi i we właściwy sposób,

Ø      zakreśla dziecku pewne granice, bo ono ich potrzebuje, rosnąc i budując swoją osobowość,

Ø      nie jest nadmiernie wymagający i nie nadużywa swojej władzy nad dzieckiem, bo szanuje je jako osobę i przyznaje mu prawo do współdecydowania o sobie.”

Myślę, że podjęcie wyzwania bycia rodzicem „wystarczająco dobrym” może przynieść wiele satysfakcji. Lepiej uczyć się na swoich błędach i je poprawiać niż  nie robić nic albo użalać się nad swoją bezradnością.

Nasze dzieci potrzebują przewodników w nieznanym dla nich jeszcze świecie. Wychowywane bez ograniczeń, bez wymagań czują się pozostawione samym sobie i zdezorientowane. Jednocześnie nadopiekuńczość, zbyt wysokie wymagania czy nadmierna dyscyplina także nie są dobre w wychowaniu odpowiedzialnego, pewnego swej wartości i samodzielnego człowieka.

Jak więc wychowywać? Nasze dzieci potrzebują przede wszystkim miłości swoich rodziców, wsparcia, poczucia bezpieczeństwa. Jednocześnie naszej siły, zdecydowania, respektu wobec mamy i taty, tak, aby mogły znaleźć w nas oparcie.

Rozważania te chciałabym podsumować konkretnymi wnioskami, jakie nasuwają mi się z obserwacji naszych uczniów. Zbliża się koniec pierwszego semestru, a więc podsumowanie półrocznej pracy. Przede wszystkim pracy dzieci w szkole, ale i ich pracy w domu. Niestety, z przykrością stwierdzam, że jest tu wiele do zrobienia. Wiem, że uczymy głównie w szkole, ale bez pracy w domu wyniki nigdy nie będą zadowalające ani dla ucznia, ani dla rodzica, ani dla nauczyciela. Jako rodzic rozumiem, że jesteśmy zapracowani i często nie mamy już sił, ani czasu, by usiąść z dzieckiem. Jednak nasze pociechy potrzebują nadzoru, dopilnowania, przypomnienia, motywacji, a przede wszystkim zainteresowania swoją osobą, przeżyciami, szkolnymi sukcesami i porażkami.

 

Życzę wszystkim wytrwałości w byciu rodzicem „wystarczająco dobrym”!


Apel Twego dziecka

  1. Nie psuj mnie, dając mi wszystko, o co Cię proszę. Niektórymi prośbami jedynie wystawiam Cię na próbę.

  2. Nie obawiaj się postępować wobec mnie twardo i zdecydowanie. Ja to wolę, bo to daje mi poczucie bezpieczeństwa.

  3. Nie pozwól mi ukształtować złych nawyków. Ufam, że Ty mi pomożesz wykryć je w zarodku.

  4. Nie rób tak, abym czuł się mniejszym niż jestem. To jedynie sprawia, że postępuję głupio, aby wydawać się dużym.

  5. Nie karć mnie w obecności innych. Najbardziej mi pomaga, gdy mówisz do mnie spokojnie i dyskretnie.

  6. Nie ochraniaj mnie przed konsekwencjami. Potrzebne mi są również doświadczenia bolesne.

  7. Nie rób tak, abym swoje pomyłki uważał za grzechy. To zaburza moje odczucie wartości.

  8. Nie przejmuj się zbytnio, gdy mówię: „Ja Cię nienawidzę”. To nie Ciebie nienawidzę, ale Twojej władzy, która mnie niszczy.

  9. Nie przejmuj się zbytnio moimi małymi dolegliwościami. One jednak przyciągają Twoją uwagę, której potrzebuję.

  10. Nie gderaj. Jeżeli będziesz tak robił, to będę się bronił przez udawanie głuchego.

  11. Nie dawaj mi pochopnych obietnic, bo czuję się bardzo zawiedziony, gdy ich później nie dotrzymujesz.

  12. Nie zapominaj, że nie potrafię wyrazić siebie tak dobrze, jak bym chciał. Dlatego też niekiedy mijam się z prawdą.

  13. Nie przesadzaj co do mojej uczciwości. To mnie krepuje i doprowadza do kłamania.

  14. Nie zmieniaj swych zasad postępowania ze względu na układy. To wywołuje u mnie zamęt i utratę wiary w Ciebie.

  15. Nie zbywaj mnie, gdy stawiam Ci pytania. W przeciwnym wypadku zobaczysz, że przestanę Cię pytać, a informacji poszukam gdzie indziej.

  16. Nie mów mi, że mój strach i obawy są głupie. One są bardzo realne.

  17. Nigdy nawet nie sugeruj, że Ty jesteś doskonały i nieomylny. Przeżywam bowiem zbyt wielki wstrząs, gdy widzę, że nie jesteś taki.

  18. Nigdy nawet nie myśl, że usprawiedliwianie się przede mną jest poniżej Twojej godności. Uczciwe usprawiedliwianie się wzbudza we mnie nadzwyczajną serdeczność ku Tobie.

  19. Nie zapominaj, że lubię eksperymentować. Nie zabraniaj mi eksperymentować, gdyż bez tego nie mogę się rozwijać.

  20. Nie zapominaj, jak szybko rosnę. Jest Ci zapewne trudno dotrzymać mi kroku, ale – proszę Cię – postaraj się.